Język jest jak wirus?

wtorek 03.11.15

W dobie anonimowej, internetowej mowy nienawiści  (tzw. hejterstwa) odpowiedzialność za język gwałtownie spada – to niezaprzeczalny fakt. 

Język to mieszanka wybuchowa – gramatyki, fonetyki, składni, ale też etyki, psychologii, filozofii. Jak śpiewała Laurie Anderson Language is a Virus /Język jest jak wirus/ – może być źródłem wielu nieporozumień, wprowadzać zamęt, budzić niepokój. I choć artystka odnosiła się do wieloznaczności tkwiącej w języku, porównanie to wydaje się niezwykle trafne w odniesieniu do stygmatyzujących określeń wypowiadanych pod adresem ludzi cierpiących na zaburzenia psychiczne. Ich zaraźliwość jest duża. Są jak wirus.

Czy apelowanie o zdrowe myślenie nie jest w istocie wołaniem o wzięcie odpowiedzialności za własny język? Odpowiedzialność to nie tylko walka ze źle użytą deklinacją, ortograficznym błędem, czy stylistycznym potknięciem, ale też umiejętne użycie słów adekwatne do czasu, sytuacji i osoby. To świadomość tego, jak wypowiadane słowa działają na drugiego człowieka. Słowo mówione to nie tylko gardłowo artykułowane dźwięki, lecz przede wszystkim nośnik znaczenia i wartości. Język jest podstawowym narzędziem interakcji społecznej – pozwala opisywać rzeczywistość, budować relacje, reagować na zagrożenia. I jako taki ułatwia orientację w świecie. Jest jednak i druga strona medalu – język może ranić, naznaczać piętnem, dyskryminować. Chore słowa to zestaw gotowych, negatywnych uproszczeń - tych pomyślanych i tych wypowiadanych, rzucanych raz niby od niechcenia, innym razem agresywnie, często bez zastanowienia. Jest w nich niewątpliwie pewien rodzaj wyniosłości – chęć zamanifestowania przewagi nad drugim człowiekiem. Łatwiej bowiem przypiąć komuś stygmatyzującą łatkę, jeśli w naszym sposobie myślenia na stałe zagości podział na my i oni. Tak rodzi się dystans i tak powstaje ciche przyzwolenie na tego rodzaju nadużycia.

Dlaczego zatem warto zerwać z chorymi słowami? Dlaczego tak ważne jest aktywne występowanie przeciw stygmatyzującym praktykom? Zatrzymajmy się chwilę i przyjrzyjmy się, jakie konsekwencje niesie ze sobą stygmatyzacja osób cierpiących na schizofrenię. Warto mieć na uwadze fakt, że połączenie etykiet (typu psychol, schizol) z negatywnymi stereotypami następuje również w umysłach osób naznaczonych. Wypowiedzenie chorego słowa to zaledwie kilka sekund, jednak w głowie osoby napiętnowanej wybrzmiewa ono znacznie dłużej. O tym jak dotkliwe bywają efekty stygmatyzacji, świadczą liczne badania prowadzone w tym obszarze*:  

  • Chore słowa pogłębiają lęk przed społecznym odrzuceniem związanym z chorobą psychiczną;
  • Piętnowanie i lęk przed społecznym odrzuceniem mogą skutkować wycofaniem z kontaktów społecznych, a także prowadzić do obniżenia samooceny i samoskuteczności, wyższego poziomu depresji, a tym samym gorszej jakości życia;
  • Obawa przed społecznym naznaczeniem może powstrzymywać osoby zmagające się z zaburzeniami psychicznymi przed korzystaniem z profesjonalnej pomocy, może też negatywnie wpływać na podjętą terapię;
  • Stygmatyzacja prowadzi do zmniejszania życiowych szans, możliwości realizowania się i osiągania ważnych życiowych celów;
  • Istnieją liczne dowody na to, że osoby z historią leczenia psychiatrycznego mają utrudniony dostęp do tak ważnych obszarów życia jak mieszkanie, edukacja, a przede wszystkim zatrudnienie;
  • Piętnowanie może być także jedną z przyczyn samobójstw;

Czyż to niewystarczające powody, aby zerwać z chorymi słowami?

I jeszcze jedno - każdy z nas pewnie niejednokrotnie słyszał słowa: Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. To złota reguła etyczna, która w klasycznej wersji brzmi tak: Postępuj wobec innych tak, jak chciałbyś, by inni postępowali wobec ciebie. Niech ta zasada oparta na wzajemności będzie uniwersalnym, moralnym wsparciem dla przytoczonych wyżej argumentów. Nic tak nie zwalcza krzywdzących stereotypów jak empatia i chęć zrozumienia sytuacji napiętnowanej osoby.

Pamiętajmy więc, że wypowiadając zdanie „Zrywam z chorymi słowami” podejmujemy zobowiązanie, które może mieć dużą moc sprawczą. Samo wypowiedzenie to jednak pierwszy krok. Aby było skuteczne, musi iść w parze z akceptującą postawą względem piętnowanych osób oraz wspierającym działaniem. Dodajmy – wspólnym działaniem!

Zrywajmy z chorymi słowami!

* Piotr Świtaj, Doświadczenie piętna społecznego i dyskryminacji u pacjentów z rozpoznaniem schizofrenii,

Warszawa 2008
fundatorzy
organizator
patronat honorowy
patroni medialni
wspierają nas